Czekolada-Chilli
RSS
środa, 10 lutego 2010
So what
Hard rock pełną gębą:)

10:34, seramis93
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 grudnia 2009
Nowa notka

Dopiero pozbawiona elementarnej przyzwoitości i wyczucia czasu choroba była w stanie mnie uziemić, niemniej jednak, dopiero przymusowy pobyt w domu dał mi możliwość napisania nowej notki.

Pożeraczek czasu i energii są nie tyle święta (którymi w tym roku nie zajmuję się wcale), co przeprowadzka, remont i znów przeprowadzka- dokładnie w tej kolejności. Szczęśliwie, wszystkie formalności mamy już za sobą i pozostało nam zająć się już tylko urządzaniem własnych 4 kątów. Razem z nieocenionym Filetem zbiłyśmy (właściwie we dwie!) kuchenne kafle przymocowane (uwaga!) cementem, a nie klejem jak pan buk przykazał. Dzięki naszym entuzjastycznym zabiegom kuchnia zaczęła przypominać budynek z czasów wojny w Wietnamie- stanowiła więc świetne pole do popisu dla murarza, który położył tynki. W ikei, w której robiliśmy zakupy okazało się, że jednak nie mam szans na spoważnienie- najpierw robiłam "ziuuum" relingiem, udając, że mam miecz świetlny, później z zawrotną prędkością jeździłam wózkiem w magazynie jak na hulajnodze. Niskie zawieszenie towarowych wózków pozwala na takie zabawy, nie to, co te supermarketowe buble:). Podczas zakupów Paweł też nie zachowywał się przyzwoicie, i co rusz podkradał innym kupującym ich wózki.

Meble kuchenne pojechały w poniedziałkowy wieczór, więc zapewne za kilka dni czeka nas skręcanie ich:) Pozostało malowanie, tapetowanie i sprzątanie, także przeprowadzka- do której, nauczeni doświadczeniem po ostatniej przeprowadzce, weźmiemy mietków- siłaczy, którzy będą dymać z tym wszystkim.

Miejmy nadzieję, że zdążymy do sylwestra i nowy rok oblejemy szampanem u siebie. Nie jest to jednak pewne:) Tak, czy inaczej- już niedługo na swoim:).

http://www.youtube.com/watch?v=zbr2ao86ww0&feature=related

Divorce DanceXD

14:08, seramis93
Link Komentarze (1) »
piątek, 16 października 2009
Informacja, która może być ważna dla całego waszego życia

Ja z tej wiedzy korzystam:)

14:02, seramis93
Link Komentarze (1) »
środa, 14 października 2009
Ku pokrzepieniu serc

postanowiłam, w ten chujowy zimowy poranek, w który zwyzcajowe "aloha" nie przechodzi mi przez gardło, pokrzepić moich drogich czytaczy zdjęciem.

Oto zdjęcie z sugestią palmy:

Pokrzepia:)

11:05, seramis93
Link Komentarze (2) »
sobota, 10 października 2009
Kulinarnie:)

Przepis na kurczaka.

Kurczaka bardzo starannie umytego układamy na dnie naczynia, najlepiej szklanego.
Dodajemy gozdziki i cynamon, skrapiamy cytryną.
Tak przygotowanego kurczaka zalewamy szklanką wina bialego,
szklanką wina czerwonego, dodając 100 g ginu, 100 g koniaku, 200 g Smirnoffa i 50 g rumu.
Potrawy nie musimy nawet poddawac obrobce cieplnej.
Kurczaka mozliwie jak najszybciej wypi...lamy, bo jest ch...owy
Natomiast............. Sos! Sos! Paluszki lizac!!!

PS. kurczak musi być martwy, bo inaczej bydle sos wychleje

“Żałowała myszka żółwia, że w skorupie siedział.
Chuj ci w dupę stara kurwo – żółw jej odpowiedział

00:00, seramis93
Link Komentarze (2) »
niedziela, 13 września 2009
"Działacz PIS przebrał się za penisa"

Wbrew pozorom to tytuł artykułu. Zatkało mnie.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1023499,title,Dzialacz-PiS-przebral-sie-za-penisa---Palikot-sie-wsciekl,wid,11488368,wiadomosc_prasa.html

Zacytuję, w razie, gdyby miało zniknąć:

Michał Rachoń przeszedł do historii. Dzięki niemu po wpisaniu w Google nazwiska Putin pojawia się premier Rosji na polowaniu na tygrysy, podczas łowienia ryb w Bajkale i wielki członek z napisem "Putin". Za jego happening wściekł się Janusz Palikot, który uznaje, że ma wyłączność na używanie penisa w polityce.

Michał Rachoń, prywatnie bratanek Janusza Rachonia, senatora Platformy Obywatelskiej i byłego rektora Politechniki Gdańskiej, do niedawna był "firmową" twarzą sopockiego PiS. Bez znaczenia było, że nie mieszka w tym mieście, tylko w Warszawie. Tam pracuje jako dyrektor komunikacyjny w firmie reklamowej. Teraz na wspomnienie jego nazwiska na twarzach jego partyjnych kolegów pojawia się wstydliwy rumieniec. Rachoń nie jest już twarzą PiS, kojarzy się ze zgoła inną częścią ciała.

A było to tak. Kiedy 1 września wczesnym popołudniem premier Federacji Rosyjskiej Władimir Putin rozpoczął oczekiwane z niepokojem przemówienie na Westerplatte, agencje podały wiadomość, że przed Grand Hotelem, gdzie kwaterował rosyjski gość, doszło do incydentu. Pojawił się tam osobnik przebrany za penisa, w którym rozpoznano działacza PiS krzyczącego: "Putin morderca". W sprawę wmieszały się służby porządkowe, zaniepokojone, bo gdzieś obok z hukiem pękł balon niesiony przez towarzyszącego Rachoniowi kolegę.


REKLAMACzytaj dalej



Rachoń sam siebie nazywa wywrotowcem. Po happeningu z Putinem i penisem przyznał na blogu, że go trochę poniosło. Tłumaczył, że miało być inaczej. Bo penis nie miał chodzić, tylko latać. Ale nie udało się napełnić helem odpowiednio dużego balonu, by go uniósł. Więc on sam musiał wejść w to penisowe ubranko i jeszcze trzymać na barkach dziewczynę, żeby urządzenie manifestacyjne prezentowało się na sztywno.

Anatomiczna manifestacja miała wedle Rachonia być odpowiedzią na podobną akcję, jaką agenci Putina przeprowadzili w ubiegłym roku wobec opozycyjnego kandydata na prezydenta, byłego szachowego mistrza Garriego Kasparowa. Na jego konferencji pojawił się wówczas zdalnie sterowany model helikoptera z przyczepionym wibratorem.

Być twardym, nie miękkim

Po tej historii Sopot podzielił się na tych, którzy są wstrząśnięci i zmieszani, i na tych, którzy są ubawieni tym wydarzeniem. Zwłaszcza przeciwnicy polityczni PiS zacierają ręce i układają już hasła w stylu: 3xP, czyli PiS, Putin i penis. Albo: kogo wystawi PiS na prezydenta w mieście? Może penisa? W internecie pojawiają się wierszyki: ma Kraków lajkonika, kolędnicy turonia, Wąchock sołtysa, a Sopot Rachonia. Albo wpisy już dużo mniej przyjazne jak: "Pisiorek przebrał się w strój organizacyjny".

Do Rachonia napisał mail nawet Janusz Palikot. Opublikował go jeden z tabloidów. Poseł PO, który niegdyś wsławił się wymachiwaniem wibratorem na konferencji prasowej, pouczył młodego działacza PiS, że jest jedynym, który ma prawo używać penisa w celach politycznych. A happening Rachonia jest żałosnym plagiatem jego osiągnięć.

- Jeśli chcesz Pan zrobić karierę w polityce, musisz Pan zapamiętać moje słowa... Otóż panie Rachoń,

Żeby robić za członka, trzeba być twardym, a nie miękkimJanusz Palikot

żeby robić za członka, trzeba być twardym, a nie miękkim. A Pan jesteś cienias i mięczak. I dlatego jako penis jesteś Pan zupełnie niewiarygodny. Nie to co ja. Więc do nauki młody działaczu. Może cię wtedy prezes doceni.

Michał Rachoń kontruje na dzień dobry. - Ale dlaczego mamy rozmawiać o penisie, a nie o Putinie?

Woli więc mówić o trudnej polityce polsko-rosyjskiej. A mówić potrafi. Nie potrafi jednak ocenić, ile na tej ostatniej akcji zyskał, a ile stracił. Wie, że poniósł wizerunkowe straty. Ale z drugiej strony uważa, że udało mu się przeprowadzić akcję, która na długo zostanie w pamięci. I to na całym świecie. Tego jest pewien. Dla niego nie jest istotne, czy Putin o tej jego manifestacji wiedział, czy nie. Wystarczy mu, że jak się wpisze nazwisko premiera Rosji w Google, to widać nie tylko Putina strzelającego do tygrysa czy łowiącego ryby w Bajkale, ale też fotografię wielkiego sztucznego penisa z napisem "Putin".

Rachoń burzy się na podciąganie tej akcji pod PiS. Jest członkiem tej partii, owszem. Ale to była inicjatywa całkiem prywatna. Jego i kolegów, którzy do Prawa i Sprawiedliwości nie należą. Poinformował jednak o niej wcześniej wszystkich przełożonych w hierarchii partyjnej. Kary się nie boi. Podjął ryzyko i tyle. - Moja partia jest sroga, ale sprawiedliwa - kończy.

Zawiedziony żołnierz

Rachoń już wcześniej dał się w Sopocie zapamiętać. To on najgłośniej domagał się odwołania Jacka Karnowskiego, kiedy Sławomir Julke zarzucił prezydentowi Sopotu składanie propozycji korupcyjnych. I kiedy pod sopockim ratuszem stali Zbigniew Ziobro, Jacek Kurski i Arkadiusz Mularczyk, Rachoń biegał między nimi, podając megafon temu, który akurat zabierał głos. Urzędnicy sopockiego magistratu pamiętają, jak w tamtym czasie zaglądał do ratusza z kamerą lub aparatem fotograficznym, próbując przyłapać "układ sopocki" na gorącym uczynku.

Dla młodych działaczy z PO, Rachoń jest człowiekiem bez politycznego kręgosłupa. Przypominają, że wcześniej próbował się przykleić do Platformy. Pracował też u Ryszarda Krauzego przy organizacji turniejów tenisowych. A potem, już w szeregach PiS, walczył z układem, do którego Jarosław Kaczyński zaliczył tego właśnie Krauzego.

Największy awans osiągnął za czasów premierowania Jarosława Kaczyńskiego. Po dymisji Ludwika Dorna został rzecznikiem prasowym jego następcy w MSWiA Janusza Kaczmarka.

Kaczmarek wspomina, że był pod wrażeniem jego kreatywności. Jedyna rzecz, jaką uznał za naganną, to zbyt długie włosy Rachonia. Myślał, że kiedy zaproponuje ścięcie, usłyszy protest. Ale nie. Postrzyżyny odbyły się bez szemrania.

Po dymisji Kaczmarka, Rachoń natychmiast odciął się od swojego byłego już szefa. Napisał na blogu: "Co ma zrobić żołnierz, którego zawiódł generał?" Były minister odpisał mu wtedy: "Strzelić sobie w łeb, jeśli jest człowiekiem honoru".

Dzisiaj Kaczmarek mówi, że ze zdumieniem obserwuje, jak polityka zdominowała myślenie Rachonia. - Po ostatnim happeningu bardziej pasuje do partii krasnali, niż do poważnego ugrupowania - komentuje.

Ktoś musiał to wziąć na barki

Michałowi Rachoniowi w tej akcji i w wielu innych wcześniej towarzyszył Jakub Świderski. W Sopocie są niemal nierozłączni. Złączeni jedną ideą, zwaną dzisiaj parciem na szkło. Chociaż oni twierdzą, że z tym parciem to nieprawda.

Świderski działał trochę inaczej. Najpierw był radnym sopockim z PO. Ale usunięto go z partii, oficjalnie za niepłacenie składek, a nieoficjalnie za to, że "nie można było się z nim dogadać". Teraz niektórzy mówią, że chciałby się przykleić do PiS. Ale i wśród działaczy tej partii uchodzi za nieobliczalnego. To człowiek o anarchistycznym zacięciu. Palił kukły Andrzeja Leppera. Lubi się przykuwać do krzeseł ku chwale ojczyzny, a konkretnie w obronie kina Polonia. Walczy z płotami na terenie studenckiego kampusu.

Świderski na sugestię, że wszystko, co robi, idzie na konto sopockiego PiS, odpowiada: - To co zrobić? Iść z tym do sądu? Uważa, że to nie on przykleił się do PiS, tylko PiS do niego. Z Michałem Rachoniem happeningi organizują już wspólnie od dziesięciu lat. Ten z Putinem też był ich wspólny. - Partia nie ma tu nic do rzeczy - twierdzi.

Zresztą za pół roku już nikt nie będzie o tym pamiętać. A Rachoń zrobił, jego zdaniem, to, co inni w jego partii by chcieli, tylko nie mieli odwagi. - Więc jak można byłoby go za coś takiego karać? - dziwi się głośno Świderski.

Wiedział, że muszą coś zrobić, żeby zaprotestować przeciwko Putinowi. Wcześniej wyczuwał taki zawód w Trójmieście, że do Polski przyjeżdża rosyjski przywódca i nikt nic nie robi. Więc wziął ten problem z Michałem na swoje barki.

Po co mu happeningi? To się nieco wyjaśnia, kiedy pytam o to, gdzie pracuje. - Nie pracuje - odpowiada. Studiuje i przygotowuje pracę doktorską. - Te happeningi to łączenie idei z czymś pożytecznym - mówi. Bo z jednej strony jest walka, a z drugiej zbiera materiały do doktoratu. Na ulicy? A jakże. Bada reakcje ludzi i dziennikarzy na pewne zjawiska - kończy.

Sopocka specyfika

Jeden z sopockich działaczy PO twierdzi, że nie ma sopockiego PiS. Jest Rachoń, a potem długo, długo nic. Jak trzeba zadymy, przypomnienia, że sopocki PiS żyje, to wkracza Rachoń i wszystkim kręci. A Rachoniem kręci góra. Co do góry, to zdania są podzielone. Dla jednych to europoseł Jacek Kurski, dla innych poseł Zbigniew Kozak. Pojawia się też nazwisko byłej europoseł Hanny Foltyn-Kubickiej. To w jej biurze znajdowała się siedziba sopockiego PiS. Teraz to lokum stracili. I są bezdomni na razie.

Pełnomocnikiem PiS w Sopocie jest Aleksandra Jankowska, która mieszka w Gdyni. Nie ma zadatków na trybuna ludowego. Na jednej z ubiegłorocznych konferencji prasowych, podczas gorącego lata walki z "sopockim układem", to Rachoń podrzucał jej głośno pytania, niczym koła ratunkowe. Dzisiaj ona o tym happeningu z Putinem i penisem mówi: Idiotyczny wybryk. Będzie się za nim ciągnąć jeszcze długo.

Jankowska opowiada, że przeżyła szok. Była na wakacjach i przyjechała już po 1 września. Z mediów dowiedziała się o tej akcji partyjnego kolegi. - To błąd osoby, która się uważa za dobrego PR-owca - powtarza.

Ale już po chwili tłumaczy, że mamy takie czasy - jak ktoś macha wibratorem albo przebiera się za penisa, to media go wtedy zauważą.

A teraz fota z tego happeningu, którą jęta chorą fascynacją wygrzebałam z netu:

13:46, seramis93
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 września 2009
"Teren"

2 tygodnie słonecznego lipca spędziłam w odległym zakątku Suwalszczyzny na badaniach terenbowych, z których wróciłam bardziej stuknięta niż jak wyjeżdżałam. Efekt okazał się stały i mający tendencję do pogłębiania się za każdym wyjazdem (jak twierdzą starsi stażem koledzy). Badania były dość ogólne, a ich celem jest stworzenie monografii regionu w przeciągu 2 lat badań. Pierwszy wyjazd zajmował się kwestiami ogólnymi, robiliśmy, jakby to nazwać, rozeznanie co nas interesuje, czym konkretnie chcielibyśmy się zajmować i co jest, a czego nie ma.

Baza znajdowała się w Przerośli, ale wyposażeni z rowery młodzi i pełni entuzjazmu badacze (czyli my) ogarniali teren znacznie większy.

Nie będę wdawać się w konkretne opisy, które, choć dla mnie mogą stanowić źrodło niewyczerpanej fascynacji i radośnie niekoniecznie będą interesować czytelników. Z wyjazdu przywiozłam sobie prawdziwe gumofilce w rozmiarze 40 z toleracją do 3-4 rozmiarów na plusie.

Rzeczywistośc, z którą się zderzyłam była niewiarygodna. Była męcząca- wiele kilometrów jazdy robionych każdego dnia, z reguły od 8-9 rano aż do wieczora, kiedy to wracałam, żeby w pośpiechu i zmęczeniu zjeść zupkę chińską, wziąc prysznic i zapaść w głęboki sen w chwili zetknięcia się głowy z poduszką. Wrażenia, z którymi wróciłam później do Warszawy- niezapomniane i bezcenne. Miejscowy bimber, będący swoistą tajemnicą poliszynela (nikt nie wiem kto pędzi, a pędzą wszyscy) piłam kilkakrotnie, zjadłam wędzone świńskie ucho (oby nigdy więcej), przedzierałam się rowerem przez zapomniane przez wszystkich polne drogi żeby tylko dotrzeć do odległego o kilka kilometrów od cywilizacji gospodarstwa. Słuchałam rewelacyjnych anegdotek o wojnie, partyzantce, która miała swoje serce w mojej ulubionej wiosce, obyczajach związanych z weselami i pogrzebami i codziennych probnlemach moich społeczności. Z każdym dniem było coraz ciekawiej, fascynacja wygrywała ze zmęczeniem.

Chwile grozy przeżyłam jadąc samochodem 40km/h z niemal ślepym rozmówcą, który upierał się, że w okularach mu niewygodnie. Żeby tego było mało, uroczy skąd inąd pan jechał środkiem, czasami na czołowe z tirem. W stodole jednego z rozmówców znalazłam starą skrzynię posagową, niebieską w czerwone misterne wzory.

Z każdym z moich rozmówców wiążą się zupełnie inne wspomnienia, obrazy, które stają mi przed oczami. Ciężko jest oddać ogrom emocji, które wywołuje we mnie to doświadczenie. Opowiadanie o rozmówcach z kolei wydaje mi się niesmaczne, przerażająco płytkie i niegodne etnologa. Powiedziałabym, że ci wszyscy ludzie dla wrażliwej osoby stają się jak lustro, w którym możemy się sami przeglądać, dostrzegać bezlitośnie odbite nasze wady i czasami też zalety. Wiele rzeczy nagle wydaje się zbyt małostowe, by zwracać na nie większą uwagę, problemy, które my uważaliśmy za ważne nieuchronnie spadają na sam dół priorytetów. Myślę, że odnalazłam się zaskakująco dobrze, nikt nie odmówił mi wywiadu, nikt nie wziął za świadka jehowy, nikt nie spuścił na drzewo. Wróciłam z długimi godzinami nagranych wywiadów i mnóstwem cennych informacji.

Były chwile wolne- wypad na festyn archeologiczny do suwalskiej szwajcarii, gdzie z zapałem godnym lepszej sprawy namawiałam miłych panów wojów do pozowania do zdjęć bez koszuli (jakoś wszyscy chętni:D), poznałam pare miłych osób i zapewne zostałam obiektem westchnień kilku innych:)

20:37, seramis93
Link Komentarze (1) »
niedziela, 23 sierpnia 2009
Tak, wiem, kurwa

... opierdalam się, ale obiecuję poprawę i trzy porządne notki.

Niedługo, oczywiście.

17:47, seramis93
Link Komentarze (1) »
sobota, 27 czerwca 2009
Stare, ale jare

Czyli stare wspominki i wiecznie śmieszne i świeże teksty:)

------------

Filecik- co tak objadasz ciasto dookoła?

Mua- A tak się czaję.

---------

Mua- Nie mogłę mieszkać w okrągłym mieszkaniu, bo będę się czuła jak ryba.

---------

Smażymy pierogi u M&Msów.

Mua- Ale pierogi ścierają się w ścierce, nie można ich wycierać!

------------

Maruda: Wpisz w google pedofil.

Seramiś: i pedał!

Max (czyta): poseł Wojciech Wierzejski...

---------------

Aki: To niesprawiedliwe, że nie masz łaskotek Maxiu.
Seramiś: smuteczek
Max: Tak, ubolewam nad tym i chyba napiszę jakąś epopeję o tym moim cierpieniu.
Aki: Może elegię.
Max: I strzlę sobie jakiś pseudonim literacki. Warter, czy coś w tym klimacie.
Aki: A może Wartburg?
Max: Cierpienia Młodego Wartburga.

-------------------------

Max: Trzeba by jeszcze jakieś stringi powiesić, żeby lepiej klimat oddawało. (patrzy wymownie na Seramisia)
Seramiś wskazuje Marudę.
Max: Ale Maruda nie nosi stringów... chyba, że... Maruda? Albo nie. Nie odpowiadaj!

----------------------

Makatka-> Ale pamiętaj, że Jezus cię kocha, a Wielki Brat podgląda.

Max-< I wyciąga wnioski.

Mua-> Dobrze, że tylko wnioski!

--------------------

Tramwaj-> To wasz poziom dowcipu.

Max (w szoku)-> To my mamy poziom?!?!

:)

14:14, seramis93
Link Komentarze (2) »
czwartek, 25 czerwca 2009
Zasłyszane na mieście

Tramwaj. Trochę ludzi, stoję na końcu, obok mnie jakaś dziewczyna gada z kumplem.

Ona: Lubisz swoją pracę na basenie?

On: Średnio, mam mały kontakt z ludźmi...

Ona: Ale przecież masz kontakt z topielcami. Czasem są martwi, ale zawsze...

Znalazłam to w starym zeszycie i scenka stanęła mi przed oczami. Pamiętm, że zaczęłam się dławić.

00:42, seramis93
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13
następne
Archiwum
Styczeń 2007
Luty 2007
Marzec 2007
Kwiecień 2007
Maj 2007
Czerwiec 2007
Lipiec 2007
Sierpień 2007
Wrzesień 2007
Październik 2007
Listopad 2007
Grudzień 2007
Luty 2008
Marzec 2008
Kwiecień 2008
Maj 2008
Czerwiec 2008
Lipiec 2008
Sierpień 2008
Październik 2008
Listopad 2008
Grudzień 2008
Styczeń 2009
Marzec 2009
Kwiecień 2009
Maj 2009
Czerwiec 2009
Sierpień 2009
Wrzesień 2009
Październik 2009
Grudzień 2009
Luty 2010
Zakładki:
Aa! Wiedźmosquad
Filet
Makatka
Akcje "zielone"
Komitet pomocy dla zwierząr
Straz dla zwierzat
Wilki
Deviantart
Angelina Patton:)
Filecik
Fotograf- akty:)
Fotograf- akty, fetysz, bondage
Fotograf- akty i bondage:)
Fotograf z Izreala
Fotografka- różne perwersje
Ja na DA:)
Makatka
Manowce:)
Marta:)
Moj kochany Pawel:)
Zaprzyjazniona fotografka Marta:)
Kontrkulturowo
...
Ablitozone
Alternatywne piractwo
Archiwa Acherontu:)
Ars Regia
Astrolabium
Biblioteczka zielarza:)
Boska Szałwia
Darmowe przytulanie
Disinformation!
E.G.A.
Erowid
Ethnoshop:)!!!
Herbarium
Hyperreal
Lashtall Press- wydawnictwo
Linkui do centrum handlowego
Magiczny ogród
Magivanga
Mardi Gras Temple
O.T.O.A. & L.C.N.
PaganFront
Przeobraźnia
Psychodelicznie:)
Seksownie;)
Smartshop
Taraka
Technicians of the sacred
Thelemicznie
Timothy Leary- oficjalna strona!
Veves
Wszystko o trawce:)
Wydawnictwo Okultura
Zambari!
Zrób to sam!
Kulinarne
Doczytac, bo jest duzo przepisow:)
Skel internetowy- Masala
Sushi- kuchnie świata
Motocyklowo
Forum motocyklistów
Ostrzeżenie :(
Tańczący motocyklista:)
Na wesoło
Achmed- Martwy terrorysta
Adam i EwaXD
Bohater na studiach
Budzenie kotkiem
Dla motocyklistek:)
Dlaczego warto używać gumek:)
Dlaczego warto używać gumek:)
Dżizas- komiksy:)
Feel young again:)
It`s okay to be gay
Jak to jest być zwierzakiem
Jesus Christ I will survive
Metoda na głoda:)!
Na ludowo
Paul Potts w brytyjskim Idolu
Reklama Levisów;)
Saluto alkoholico!
South Park studio!
Podróże i globtroter:)
Blog dziewczyny, która jest wzorem od podróżowania! Meksyk!
Tanie loty i inne:)
Przydatne adresy
Global orgasm
Googluj, nie pytaj!
Juniorink- studio tatuazu
MKTramping!
Najlepsze forum o yerba mate!
Pascal- kulinarnie z pomysłem:)
Pro-motor- NAJLEPSI!
Torrenty
Ważna strona:)
Women on waves
Sushi
Ambasada Japonii radzi:)
Do it yourself!
Inaba
Izumi sushi
Sakana
Susharnia So-An
Sushi-shop:)
Ten sushi bar
Zabaweczki
Pluszaki:)
Znajomi
Ablito
Ablito2
Ael
Fx Rider o jeżozwierzach:)
Irr
Manowce:)
OutRiders Team
Selery
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog